Po przetestowaniu X-T10 myślę, że może on być wiernym towarzyszem codziennych zajęć, wędrówek, spotkań rodzinnych, wakacyjnych wyjazdów … Już po pierwszym dniu użytkowania stwierdziłem, że to aparat dla każdego, jedyny aparat jakiego tak naprawdę człowiek potrzebuje. Nie mówię oczywiście o zawodowcach – dla nich jest X-T1, nieco większy, uszczelniony, z lepszym gripem, przez co wygodniejszy w użytkowaniu. Ale X-T1 jest specyficzny, prosty w obsłudze dla osób obeznanych z fotografią, ale na pierwszy rzut oka niezrozumiały dla pozostałych 90% społeczeństwa.
A X-T10 to zwykły aparat o ogromnych możliwościach.
Zacznę jednak od pierwszego wrażenia. To pierwsze wrażenie zależy od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni … Bo jeżeli weźmiemy do ręki X-T10 zaraz po X-T1, to nie zachwyca … X-T1 „klei się” do ręki, jakoś tak „pasuje”, a w X-T10 czegoś brakuje, ten grip, coś za mały, gdzieś coś jest nie tak … Ale znowu kiedy wcześniej używało się X-M1, jak ja, to X-T10 jest pełnią szczęścia. Aparat jest solidnie wykonany, a konstruktorzy poświecili wiele czasu na dopracowanie szczegółów. Eleganckie pokrętła, domykająca się na sprężynce klapka ze złączami, miękka, miła w dotyku guma, którą jest wyłożony korpus, nawet drobiazg – skórka zabezpieczająca mocowanie paska, chyba po to, aby nie porysowało korpusu. A pierwsze spojrzenie przywodzi na myśl marzenie z młodości – marzenie o tym, żeby mieć Practikę – tak właśnie wygląda X-T10 – jak aparat z lat 80-tych przywodzący na myśl najlepsze lata fotografii analogowej.
A jak się sprawdza w praktyce?
Obsługa aparatu jest bardzo prosta. Lewym pokrętłem, nazwanym DRIVE, wybieramy funkcje: panoramy, podwójnej ekspozycji, Adv 2 i 1, pod którymi są umieszczone „filtry zaawansowane” – każdej z dwóch pozycji można przypisać inny filtr, np. „aparat zabawka” i „miniatura”. Dalej mamy wybór między pojedynczym zdjęciem, serią wolną i serią szybką oraz dwie pozycje, którym można przypisać braketingi – do wyboru – ekspozycji, ISO, symulacji filmu, czy balansu bieli.
Pod pokrętłem DRIVE jest umieszczona dźwigienka otwierająca lampę błyskową, która wyskakuje niespodziewanie z głośnym „klapnięciem” jak „diabełek z pudełka”. Dalej mamy piramidkę, jak w rasowej lustrzance, skrywającą wizjer … elektroniczny, obok którego znajduje się pokrętło regulacji dioptrii (to ważne dla osób po 40 😉 oraz przełącznik wyświetlacza, którym wybieramy, gdzie chcemy mieć obraz – w wizjerze czy na wyświetlaczu, czy ma się przełączać po zbliżeniu oka do wizjera. W piramidce mieści się także wspomniana już lampa błyskowa. Po prawej znajduje się pokrętło służące do ustawiania czasu naświetlania, a pod nim „dźwignia ratunkowa” uruchamiająca tryb auto, po wybraniu którego mamy też dostęp do „programów tematycznych”. Obok jest spust migawki, otoczony włącznikiem, a przy prawym narożniku korpusu mamy pokrętło kompensacji ekspozycji z zaznaczonymi wartościami od -3 do +3. To ważne bo w np. w X-M1, X-A1 i 2 nie ma oznaczonych wartości na pokrętle – można je jedynie odczytać na wyświetlaczu – chwila nieuwagi i zdjęcie jest prześwietlone ;). Umieszczenie w narożniku pozwala nim wygodnie operować, bez odrywania oka od wizjera. Z przodu tuż przy tym pokrętle jest włącznik nagrywania filmu.
Na tylnej ściance od lewej powyżej ruchomego wyświetlacza mamy przyciski: kasowania zdjęć i odtwarzania, a po prawej blokady ekspozycji i blokady AF (rozdzielone jak w profesjonalnej lustrzance). Mamy też dwa pokrętła sterujące, przednie i tylne, które dodatkowo mają funkcję przycisku. Po prawej stronie wyświetlacza jest przycisk Q dający dostęp do programowalnego Menu podręcznego, poniżej klasyczny „krzyżak” wybieraka (przyciski programowalne) z umiejscowionym w środku przyciskiem Menu/OK, a poniżej DISP/BACK i programowalny Fn.
A co do programowania i możliwości personalizacji ustawień aparatu – tu byłem przeszczęśliwy – można przystosować do własnych potrzeb 7 przycisków, dwa pokrętła, szybkie menu Q, dodatkowo 7 menu własnych C 1-7, 3 tryby automatycznego ISO – ich wartość najniższą, najwyższą i czas otwarcia migawki, przy którym aparat ma podnosić czułość – mogę zaryzykować stwierdzenie, że nie znajdzie się dwóch identycznie skonfigurowanych X-T10 😉
W tym miejscu pozwolę sobie przypomnieć tym potencjalnym nabywcom, których przeraził powyższy opis ustawień, że mamy „dźwignię ratunkową” – trybu AUTO 😉
Co mi się podoba?
1. Świetna jakość zdjęć – matryca przenosi mnóstwo informacji zarówno w światłach jak i w cieniach, nawet pliki jpg są pod tym względem bardzo dobre; bardzo dobra ostrość – nawet te „tańsze” obiektywy dają radę, a stałki wydobywają naprawdę dużo szczegółów – można ją spokojnie porównywać z matrycami, które mają więcej megapikseli i wcale nie wypada gorzej; piękna kolorystyka – wiem, że to kwestia gustu, ale dzięki symulacjom filmu każdy znajdzie ustawienie, które jemu odpowiada – mi najbardziej pasuje standardowa PROVIA; bardzo dobra jakość zdjęć na wyższych czułościach – można spokojnie używać ISO 6400, a w wyjątkowych sytuacjach także 12800 (jasne sceny), ISO 25600 jest problematyczne, a ostatnia wartość, czyli 51200 nie powinna być włączana.
2. Bardzo prosta i intuicyjna obsługa i możliwość dostosowania aparatu do własnych upodobań – ja używam, prócz Fuji również Nikona i nie mam żadnych problemów, żeby używać tych aparatów wymiennie.
3. Asystent manualnego ustawiania ostrości, który zaznacza krawędzie przedmiotów znajdujących się w płaszczyźnie ostrości – można nawet wybrać kolor podświetlenia;
4. Jakość wykonania – lepsza niż średnia na tym poziomie cenowym.
5. Wreszcie szybki AF – nie sprawia mi żadnego dyskomfortu – radzi sobie nawet w gorszym oświetleniu.
6. Współpraca z obiektywami z innym bagnetem – mam kilka obiektywów do Nikona, zaopatrzyłem się w odpowiedni adapter i teraz mogę je podpinać do aparatów Fujifilm X – oczywiście praca tylko w trybie manualnym.
7. Podgląd zrobionego zdjęcia w wizjerze – narzekam na wizjer elektroniczny, ale bez odrywania oka można sprawdzić efekt pracy.
8. Przydatne rozwiązania: uchylany ekran – dla mnie przydatny do makro i czasami na koncertach i w innych sytuacjach kiedy nie mogę wejść na drabinę ;); wyświetlanie poziomicy w wizjerze – drobiazg, a pomocny; sprawne i dobrze działające „wykrywanie twarzy” – aparat ustawia na wykrytą twarz nie tylko ostrość, ale i ekspozycję, a dodatkowo ostrość jest ustawiana na oko osoby fotografowanej – można wybrać czy ma to być oko prawe czy lewe.
9. Możliwość sterowania przez Wi-Fi – zastępuje pilota czy wężyk spustowy, ma więcej możliwości (np. ustawienie parametrów ekspozycji) i wreszcie można zrobić selfie w bardzo dobrej jakości, a zdjęcie wrzucić za pośrednictwem telefonu na jakiś portal 😉
10. Bateria – jest identyczna we wszystkich bezlusterkowych X-ach – masz zapasowe baterie, zmieniasz aparat, a baterie pasują też do nowego – dlaczego inne firmy nie stosują tak prostego pomysłu?
11. Wygląd i poręczność – jest piękny i użyteczny – a to rzadkie połączenie 😉
Co mi przeszkadza?
Oprócz nieco małego gripa, to dla kogoś przyzwyczajonego do lustrzanki, na początku przeszkadza wizjer elektroniczny. Prawda, że można na nim wyświetlić wiele informacji, np. histogram, skalę głębi ostrości – i to jest fajne, ale patrząc przez niego mam wrażenie pewnej sztuczności, nie jest to ten obraz co w klasycznej lustrzance … I druga rzecz, która mnie na początku denerwowała, zanim się nie przyzwyczaiłem. Mam taki nawyk, że po zrobieniu zdjęcia zerkam na wyświetlacz, żeby zobaczyć zdjęcie, a więc wciskam przycisk odtwarzania, oglądam zdjęcie na wyświetlaczu i przykładam oko do wizjera, a tam zamiast podglądu nowej sceny widzę to samo zdjęcie, które przed chwilą zrobiłem – pierwszy moment – zaskoczenie – „ale o co chodzi?” i dopiero wciskam spust migawki, żeby pojawił się właściwy obraz. Może w menu warto dodać taką opcję, żeby po zbliżeniu aparatu do oka, pojawiał się od razu podgląd przez obiektyw?
Jeszcze uwaga związana z programowalnymi przyciskami – dostęp do trybów ADV i BKT wyłącza z użytkowania 1 przycisk funkcyjny – domyślnie Fn3. Wygląda to tak, że jeżeli mamy tę funkcję przypisaną do przycisku to po ustawieniu na pokrętle DRIVE funkcji Adv. 1,2 lub BKT 1,2 mamy dostęp do całego katalogu tych programów, ale po przestawieniu pokrętła np. na S ten przycisk jest nieaktywny i nie możemy mu przypisać innej funkcji. Tu też warto wprowadzić zmiany w oprogramowaniu, tak aby przycisk funkcyjny przypisany do ustawień Adv i BKT mógł być programowany w innych trybach tak jak pozostałe przyciski „krzyżaka”.
Zdarzało mi się też przypadkowe wciśnięcie prawego przycisku kierunkowego (Fn4) kiedy opierałem dłoń na korpusie aparatu. Pamiętam recenzje X-T1, gdzie była mowa, że przyciski kierunkowe są umieszczone za głęboko, w X-T10 zostało to poprawione, ale w związku z mniejszym korpusem i nieco innym sposobem trzymania można przypadkowo włączyć ten przycisk.
I jeszcze przycisk do nagrywania filmów jest niewygodnie umieszczony – głęboko i blisko pokrętła kompensacji ekspozycji.
Podsumowanie
X-T10 to aparat dosłownie dla każdego – bardziej zaawansowani będą się bawić ustawieniami i przystosują go do swoich upodobań, tak, aby mogli szybko zmieniać parametry, a pozostali – włączą tryb AUTO i też zrobią dobre zdjęcia, a w bonusie dostaną stylowy, elegancki i dobrze wykonany aparat, którym można się pochwalić znajomym.
Czy w takim razie warto kupić X-T10?
Tak – jest wart każdej wydanej złotówki  i jest to jedyny aparat jakiego potrzebuje zupełny amator, czy zaawansowany użytkownik, niezajmujący się zawodowo fotografią. I jest jeszcze jedna niezaprzeczalna zaleta – jak masz X-T10, to nikt ze znajomych, czy rodziny nie będzie chciał żebyś mu za darmo robił zdjęcia na ślubie czy chrzcinach – bo nie masz lustrzanki 😉
A teraz dla porządku podstawowe parametry:
1. Cena – ok. 2500 zł;
2. Matryca – 16,3 Mp, APS-C X-Trans CMOS II (23,6mm x 15,6mm);
3. Bagnet – Fujifilm X, crop 1,5;
4. Rozdzielczości zdjęć: 4896 x 3264 4896×2760, 3456×2304 3456×1944 2496×1664 2496×1408 1664×1664;
5. Migawka – mechaniczna – 1/4000 – 30 s, migawka elektroniczna 1/32000 – 30 s; czas B do 60 min;
6. Autofocus – hybrydowy – detekcja fazy detekcja kontrastu 49 punktów AF rozszerzanych do 77, (pojedynczy AF, ciągły AF, ustawienie ręczne (MF), śledzący AF, wykrywanie twarzy, wielopunktowy AF, wykrywanie ruchu, strefowy AF, wykrywanie oka;
7. Pomiar światła – 256 segmentowy TTL;
8. Czułość ISO od 200 do 6400 oraz interpolowana od 12800 do 51200;
9. Zdjęcia seryjne do 8kl/s;
10. Filmy – Full HD do 60kl/s;
11. Lampa wbudowana – liczba przewodnia 7 dla ISO 200
12. Monitor – uchylny, 3-calowy, 920 000 punktów;
13. Wizjer – elektroniczny, 100% krycia kadru, 2 360 000 punktów, OLED;
14. Złącza – USB 2.0, miniHDMI, wężyk spustowy, mikrofon mini jack stereo, komunikacja Wi-Fi;
15. Wymiary – 118,4 mm x 82,8 mm x 40,8 mm;
16. Masa – 380 g.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *